Cosplay Academy – relacja

Cosplay Academy to projekt współfinansowany z funduszy Unii Europejskiej. Projekt tygodniowych warsztatów cosplayowych dla wybranych reprezentantów kilku krajów europejskich działa już od kilku lat W tym roku udział wzięli Polacy, Czesi, Irlandczycy oraz organizatorzy, czyli Litwini.

O wyborach słów kilka

w sierpniu tego roku na mojej skrzynce mailowej pojawiła się niecodzienna wiadomość od Miohi – zaproszenie do udziału w Cosplay Academy. O projekcie dowiedziałem się właściwie z momentem otrzymania tego maila. Możliwość odbycia profesjonalnie przygotowanych warsztatów wraz z cosplayerami z innych krajów europejskich kusiła aż nadto. Szybko odpowiedziałem i poznałem resztę wybranych reprezentantów: Norge, Yunnie-ai, Kicking Machine, Ahu i Rava.

Początki bywają trudne

Do Wilna przybyliśmy dziewiątego września, przywitani przez naszą weekendową „opiekunkę” . Christina miała zajmować się nami podczas eventu NowJapan!, na który w ramach Cosplay Academy byliśmy zaproszeni w charakterze gości. Warto tutaj dodać, że organizatorzy NowJapan! sprawują pieczę również nad projektem Cosplay Academy. Piątek minął nam więc na zakwaterowaniu w hostelu i szybkiej integracji z Irlandczykami dzielącymi z nami pokój, nastąpiła ona w kociej kawiarence. Wieczorem spotkaliśmy się już wszyscy wraz z Renatą, głównym organizatorem Academy, która towarzyszyła nam już do samego końca projektu. W sobotę wraz z Christiną udaliśmy się na NowJapan! Jak się okazało nasza „lista” gdzieś zaginęła, więc musieliśmy czekać na możliwość wejścia. Po około 20 minutach udało nam się dostać na teren imprezy. To był mój pierwszy raz na zagranicznym expo, takim z prawdziwego zdarzenia i muszę przyznać, że przyzwyczajony do Polskich wygód na takich imprezach już po około godzinie nie miałem co robić i włóczyłem się bez celu. Atrakcje ograniczały się do możliwości obserwowania jak drukarka robi ładne naleśniki, korzystania z gier VR, do których były całkiem spore kolejki, jednej konsoli z grą Tekken oraz jednej z DanceDance Revolution, żadnych paneli. Poza tym było około 6-7 stoisk na których można było kupić gadżety lub rękodzieła i jakieś 5 stoisk gastronomicznych. Main zajmował stanowczo największą część dostępnego budynku, niestety występy cosplayowe zaczynały się dopiero wieczorem. Następnego dnia mieliśmy próby, gdyż jako uczestnicy akademii w ramach zajęć występowaliśmy na scenie (w czasie jednych zajęć występy były później przez nas analizowane).

Akademię czas zacząć!

Po NowJapan! nadszedł czas na wyczekiwane przez nas 5 dni intensywnych warsztatów cosplayowych. Rozpoczęliśmy je od warsztatów z Kennym. Dotyczyły one dużych propsów oraz zbroi. Kenny ma całkiem spore doświadczenie, widząc, że bawi się cosplayem i czerpie z tego dużo radości, padło kilka żartów, poznaliśmy parę ciekawych technik zabezpieczania wykonanych przez nas elementów oraz mieliśmy okazję zadać kilka bardziej szczegółowych pytań Ogólnie cały „wykład” przypominał mi liczne panele cosplayowe których miałem okazję doświadczyć na polskich konwentach, prowadzone np. przez Shappi. Tego samego dnia po obiedzie gościliśmy panów zajmujących się na co dzień elektryką – tak to już czas na warsztaty z światełek LED! Osobiście bardzo ich wyczekiwałem, gdyż „plus do plusa, minus do minusa” nie jest tak prosty jakby się mogło wydawać. Ale poza wspomnianym łączeniem, dla chętnych możliwa była również nauka podstaw programowania światełek za pomocą programu Arduino. Był to rodzaj warsztatów, z których naprawdę wynieśliśmy dużo przydatnej i pożytecznej wiedzy. Wieczorem zaś mieliśmy zajęcia mające służyć naszej integracji, mogliśmy porozmawiać z Renatą przekazać nasze uwagi i opowiedzieć o wrażeniach z „NowJapan!”.

Cosplayer w Krainie czarów

Wtorek, drugi dzień akademii. Tego dnia wyszliśmy z wizytą do centrum warsztatowego stworzonego dla pobliskiej uczelni wyższej. Miejsce to było dużym budynkiem wypełnionym  pokojami, każdy o konkretnej tematyce, był warsztat drewna, druku 3D i kilka podobnych. Nas interesował jednak pokój filmowy, monterski oraz audio. Mieliśmy zdobyć wiedzę przydatną podczas tworzenia scenek cosplayowych. Niestety okazało się jednak, że organizacyjnie ktoś nie przewidział kilku kwestii. Pierwsze zajęcia odbywały się w studio z greenscreen, gdzie tworzyliśmy własną historię, która potem miała zostać poddana obróbce monterskiej. W praktyce jednak spośród ponad dwudziestu osób jedynie cztery brały udział w nagrywaniu, a reszta siedziała, obserwowała, i tak minęły trzy godziny. Podczas przerwy obiadowej otrzymaliśmy pizzę , mogliśmy udać się do pobliskiego marketu, a później zebrać się w sali monterskiej. Musze przyznać, że wyczekiwałem zajęć z After Effect, tym bardziej zawiodłem się z tego jak były przeprowadzone. Podczas zajęć prowadzący stworzył zabawną historię z nagranych skrawków dostarczonych z poprzednich warsztatów. Szkoda tylko, że nie tłumaczył absolutnie nic z tego co robił, pokazywał co można osiągnąć za pomocą After Effect, jednak jak to zrobić już nie. Całość zrekompensowały mi zajęcia z audio gdzie dowiedzieliśmy się nieco o mikrofonach do nagrywania i różnicach w ich wykorzystywaniu oraz obróbce audio, niestety nieco więcej w programach płatnych. Warto jednak zaznaczyć, że prowadzący zwracał uwagę na efekty dostępne też w darmowych programach, dzięki czemu wyniesiona wiedza jest dla nas użyteczna.

Jak dać komuś w pysk na scenie?

Kolejny dzień Cosplay Academy. Długo wyczekiwane zajęcia z ruchów scenicznych, jak się później okazało z profesjonalną aktorką teatralną, występującą między innymi na deskach teatru w Nowym Yorku, co jedynie podbiło nasz entuzjazm. Stanowczo najlepszy spośród pięciu dni akademii, z początku wiele ćwiczeń przygotowujących do „głównego punktu programu”, które jednak nie nudziły, były dobrze i przemyślanie przygotowane.  Nieco później ćwiczyliśmy jak dać sobie z liścia na scenie, jak wyprowadzić konkretniejszy cios pięściom, dusić i ciągnąć za włosy po podłodze, by na koniec przygotować prezentację z zastosowaniem tych wszystkich elementów. Następnymi zajęciami była nauka ruchów tanecznych na scenie, bardzo przydatne, biorąc pod uwagę jak wiele prezentacji jest tworzonych z użyciem elementów tanecznych. Ostatnim punktem programu tego dnia było wspomniane wcześniej omawianie naszych występów, zwróciliśmy uwagę na wiele większych i mniejszych błędów każdego z nas. Ja osobiście nauczyłem się dużo nie tylko na błędach swoich, ale i innych osób, tak o ruchu scenicznym jak i wykorzystywaniu sceny, cała masa technicznych wydawałoby się drobnostek na które należy zwracać uwagę.

Ale to nie tylko Cosplay

Nauka wystąpień scenicznych, tworzenia wspaniałych mieczy i zbroi jest z pewnością bardzo istotna, ale to zaledwie kilka spośród dziesiątek członów łączących się razem w dobrze znane nam słowo „Cosplay”. Integracja, sposobność poznania ludzi z różnych zakątków świata , szlifowanie języka, poznawanie innych kultur, czego mieliśmy okazję doświadczyć podczas wieczorka zapoznawczego. To wszystko dało nam, uczestnikom, Akademia Cosplay zorganizowana w Wilnie. Dla wszystkich uczestników przyszłych edycji to ważna informacja, pamiętajcie by wykorzystać tę sposobność, nigdy nie zrobicie tego całkowicie, to studnia niemal bez dna. Dla wielu jednak, jak dla mnie, będzie to jedna z pierwszych okazji by tak na prawdę poznać ludzi z innych krajów, cosplayerów, wymienić się doświadczeniami w otoczce wspólnej zabawy i mile spędzonego czasu.

W drogę już czas

Tak jak wszystko na tym świecie tak i Cosplay Academy miało swój ostateczny termin zakończenia. Nie polało się zbyt wiele łez, jednak parę osób zdobyło nowych znajomych na Facebook, wyprawiliśmy oczywiście huczną imprezę pożegnalną by dnia 17.09 wrócić do Polski. Nie był to jednak koniec, dla nas wszystkich Akademia trwa dalej, znajomości pozostały, wciąż się uczymy i wykorzystujemy zdobytą tam wiedzę. I z pewnością spotkamy się w tym samym gronie jeszcze nie raz.

Autor:  Wiktor „Otto” Kuliński

Zdjęcia: FP European Cosplay Academy