Modelina Fimo – opinia, recenzja, porównanie

1Czy Fimo jest lepsze od zwykłej modeliny? To pytanie zadaje sobie prawdopodobnie każdy, kto kiedykolwiek robił biżuterię z modeliny, lub pracował z nią na stopniu wyższym niż zabawa w podstawówce. Jako że od wielu lat jest to mój ulubiony materiał do pracy, postanowiłam w końcu kupić sławny zamiennik i sprawdzić czy jest wart swojej irracjonalnej ceny.2

Modelina

Modelina to cudowny materiał. Zabawka z lat dziecięcych, źródło niepowtarzalnej biżuterii i dodatków, a nawet sławy i pieniędzy w dorosłości. Wykonana z PVC (polichlorek winylu), jest miękka i plastyczna po wyjęciu z opakowania, i twarda jak plastik po wypieczeniu. Sposobów na jej wykorzystanie nie ma końca. Kolczyki, naszyjniki, spinki, figurki, kubki, pierścionki, tunele, rozpychacze, case na telefon, ozdobna szkatułka, pojemniczek na szczoteczki do zębów, rączka szczotki do włosów, opcje ogranicza tylko i wyłącznie nasza wyobraźnia! By zacząć pracować z modeliną wystarczy duża igła, nożyk do tapet, czysta powierzchnia i mały walcowaty przedmiot typu słoiczek służący nam za wałek. Oczywiście można też pójść na łatwiznę, kupić silikonowe foremki i wpychać do nich modelinę by później sprzedawać to za irracjonalne ceny, jako „rękodzieło”, ale tego nie polecam. Poza tym jeszcze będę o tym mówić w przyszłości. Pozostaje pytanie, jaką modelinę wybrać? Tak naprawdę na Polskim rynku istnieją trzy „rodzaje” modeliny, przynajmniej ja tak je dzielę. Modelina profesjonalna, czyli Fimo, Sculpey, Premo czy Cernit. Bardzo droga, dostępna w specjalistycznych sklepach dla plastyków, przez internet i w Empikach. Modelina szkolna taka jak Astra, którą można kupić w praktycznie każdym sklepie papierniczym. Oraz modelina „noname” która tak naprawdę noname nie jest, ale generalnie chodzi o najtańsze modeliny które można kupić na allegro w dużych wagomiarach. Przez cały swój okres pracy z modeliną (około 5 lat) używałam tych najtańszych, czyli Astry i modeliny z Allegro. Nigdy mnie nie zawiodły, swego czasu potrafiłam z nich wyczarować niesamowite cuda. Ale ostatnio stwierdziłam, że pora najwyższa sprawdzić, czemu Fimo jest tak potwornie drogie. Oto do jakich wniosków doszłam.

Porównanie

Postanowiłam porównać modeliny firmy Bimbay (allegro), Astra i Fimo i sprawdzić, czym tak naprawdę się różnią. Z każdej z nich wykonałam drobną kuleczkę, odpowiednio oznaczoną literą (B,A i F), a z Fimo stworzyłam też figurkę smoka, by przekonać się jak się z nią pracuje. Zacznijmy więc od najtańszej.

Bimbay – 25zł za kilogram

Modelina jest z początku twarda i krucha. Wymaga stosunkowo dużo pracy by osiągnęła plastyczność. Różni się to w zależności od koloru. Czerwony na przykład jest bardzo miękki, podobnie jak fimo, i brudzi skórę. Czarna, przy próbie zrolowania cieniutkiego wałeczka zaczyna się kruszyć, więc nie jest najlepsza do drobnych detali takich jak napisy. Sprawia wrażenie najbardziej „gruboziarnistej”. Po wypaleniu ma największy połysk.3

Astra – 30zł za kilogram

W sam raz twarda, gładka i przyjemna w dotyku, szybko można zacząć z nią pracę. Nadaje się zarówno do detali jak i większych przedmiotów (aczkolwiek kilogramowe paczki można kupić tylko przez internet). Po wypaleniu jest matowa i gładsza od modeliny Bimbay.4

Fimo – 140zł za kilogram

Bardzo miękka, klejąca się do dłoni, brudząca skórę. Sprawia wrażenie najbardziej oleistej. Pracę można zacząć od momentu odcięcia jej od bloczka. Nadaje się zarówno do detali jak i do większych prac, aczkolwiek jej miękkość przeszkadza przy równym cięciu. Może być problematyczna przy technice millefiori. Po wypaleniu jest najgładsza i najbardziej matowa ze wszystkich trzech firm.5

Różnice

Różnice w pracy z poszczególnymi firmami są dość znaczące. Mi osobiście najlepiej pracuje się z Astrą. Jest na tyle twarda by utrzymać ciężar ostrza i nie rozleźć się pod nim, ale na tyle miękka by wykonać z niej drobne detale. Bimbay jest odrobinę za krucha i nieprzewidywalna. Jak pisałam wyżej różne kolory mają różne właściwości. Fimo natomiast wydaje mi się zbyt miękkie. Jest jednak odrobinę bardziej aksamitne i „drobnozianiste” od pozostałych firm. Efekt końcowy różni się minimalnie połyskiem i gładkością. Ale są to różnice tak drobne, że naprawdę ciężko je zauważyć. Wszystkie modeliny są dokładnie tak samo wytrzymałe po wypieczeniu. Jedyną tak naprawdę znaczącą różnicę widać w cenie, która w przypadku Fimo jest aż sześć razy wyższa od pozostałych dwóch firm! Oczywiście Fimo ma swoje zalety w postaci różnych ciekawych kolorów i opcji (modelina transparentna, metaliczna, fluorescencyjna) a także ogromnej ilości profesjonalnych akcesoriów. Ale o ile faktycznie, niektóre kolory i funkcje Fimo są niezastąpione, tak narzędzia tego typu można znaleźć taniej w internecie.

Podsumowując

Nie warto kupować Fimo. W standardowe kolory zaopatrujcie się w Astrze, jeśli problemem jest dla Was twarda modelina na początku, a po Fimo sięgajcie jedynie w szczególnych wypadkach, kiedy potrzebujecie konkretnego, specjalistycznego efektu. Oczywiście, jeśli dla Was Fimo jest warte swojej ceny, nie mówię, że robicie źle kupując modelinę właśnie tej firmy. Cieszę się, że aż tak dobrze się Wam wiedzie, że możecie sobie na to pozwolić! Niemniej jednak nie dajmy się zwariować. Pamiętajmy, że „na zachodzie” fimo to synonim modeliny. Poza tym ma tam dużo niższą cenę. Jeśli więc przy zdjęciu cudownego ciastka na Instagramie widzimy #fimo, nie znaczy to, że właśnie tej firmy użył artysta do wytworzenia go. Kiedyś, mój tato interesujący się fotografią opowiedział mi pewną anegdotkę, którą pozwolę sobie zmodyfikować pod kontekst tego artykułu i przytoczyć.porownanie fimo

P.S

Do najlepszej restauracji świata przychodzi znana na całym świecie twórczyni biżuterii z modeliny. Jej prace są wystawiane na pokazach mody i w galeriach sztuki, a ona sama uchodzi za guru tego tematu. Przypadkiem, szefowa kuchni, najlepsza na świecie, której kolację trzeba rezerwować z dziesięcioletnim wyprzedzeniem, jest ogromną fanką naszej artystki. Jest więc ogromnie przejęta tym, że może dla niej coś ugotować. Po doskonałym posiłku postanawia osobiście z nią porozmawiać.
„Czuję się zaszczycona ze mogłam dziś dla Pani gotować! Bo wie Pani, ja też trochę interesuję się rękodziełem, sama trochę się tym zajmuję, tak amatorsko, i chciałabym zapytać, jakiej modeliny Pani używa?”
Artystka patrzy na kucharkę z lekkim uśmiechem i odpowiada:
„Oh, proszę przestać, w cale nie jestem tak doskonała jak mówią. Pani natomiast to prawdziwy talent! Jakich ziemniaków Pani używa?”

Widzicie, co mam na myśli? Narzędzie czy materiał, nie tworzy artysty. Najważniejsze są jego dłonie i umiejętności. Ktoś, kto ma talent do gotowania, przyrządzi najlepszą ucztę waszego życia na ognisku i kawałku kamienia z tego, co znajdzie w lesie. Tak samo jak totalne beztalencie będzie potrafiło przypalić wodę na herbatę w najlepszym i najdroższym garnku tego świata. Nie znaczy to oczywiście, że dobre garnki, bądź ziemniak nawożony złotem są złe. Ale często nie są potrzebne do wyczarowania czegoś magicznego. Tak samo jak najdroższa modelina na rynku nie jest potrzebna do tworzenia wyjątkowej biżuterii.

Opracowała: Rlyeh

Źródło: http://rlyeh-blog.pl/